RELACJE

"Na Ryby 2004 - Targi wędkarskie" - Remekk, fotografie Remekk, Pedros, Guzu

Sobota godzina 11.15. Nieco spóźnieni, bowiem umówiliśmy się punktualnie o 11.00 widzę radosny uśmiech na twarzach kilku osób zgromadzonych przed Torwarem na ulicy Łazienkowskiej (właściwie z daleka widziałem tylko charakterystyczną czerwoną czapeczkę Rognisa i byłem już pewien, że to oni). Machają nerwowo rękami. Tak, czekają na mnie. Przybyłem na miejsce jako ostatni. Krótkie przywitanie, rozdanie zaproszeń i wchodzimy. Po chwili jesteśmy na terenie targów, przed nami prezentują się pierwsze stoiska, pierwszy tłum, pierwsze smukłe hostessy z folderami, pierwszy zapach szaszłyków i kiełbasy z grilla. Postanawiamy zrzucić gdzieś nakrycia wierzchnie i rozpocząć etap przeczesywania terenów wystawowych w poszukiwaniu hitów, nowości. Przy okazji Rognis informuje nas, że będąc na terenie targów dzień wcześniej akcja "Ratuj szczupaka" cieszyła się ogólnym poparciem wśród wystawców. Wiele osób pytało o jej szczegóły. Byli również i tacy, którzy gorąco dyskutowali nad jej sensownością, wnosząc jednocześnie dodatkowe pomysły i uwagi. Na początek decydujemy, że pierwszą czynnością, która będzie przez nas wykonana to agitacja zwiedzających powiązana z wizytowaniem kolejnych stoisk. Role zostały rozdzielone błyskawicznie. Pierwszym celem było stoisko czasopisma "Wędkarstwo Moje Hobby". Początkowo nieco stremowani całą sytuacją zastanawiamy się, kto ma rozpocząć działania? Kto pierwszy podchodzi? O czym mówi? Roszady trwały krótką chwilę, po czym całością grupy pochodzimy do stoiska. Jeszcze speszeni, jeszcze niepewni, trochę cichym i nieśmiałym głosem zaczynamy rozmowę z Pawłem Mireckim. W chwilę później okazuje się, że pierwsze lody zostały przełamane. Rozmowa z Pawłem jest sympatyczna. Dodatkowo, widząc, jaki cel przyświeca akcji agituje pozostałych redakcyjnych kolegów, którzy równie chętnie składają pierwsze podpisy na naszych listach. Jeszcze tylko krótka rozmowa na temat najnowszego filmu "Sposób na sandacze", garść życzeń by akcja przyniosła oczekiwany efekt i idziemy dalej. Radość nasza nie zna granic, humory znacznie się poprawiły. Przez chwilę jednak zostajemy przytrzymani widokami poprzedniego filmu "Operacja pstrąg". Prezentacja przyciągnęła całe mnóstwo osób marzących pewnie o przeżyciu podobnej przygody.


Zdjęcie 1- Wędkarstwo Moje Hobby (Paweł Mirecki oraz Salmo Fishing Club)

W między czasie przechodzimy obok kolejnych stoisk wystawowych. Grupa osób związanych z akcją została podzielona. Rognis wraz z Hunterem biegają po piętrach, natomiast Guzu, Xavi oraz Remek (fotoreporter) pośród tłumów na hali wystawowej. Osoby, które zostają poproszeni o podpisy robią to chętnie, klepią po ramieniu, komentują całą sprawę bardzo spontanicznie i z wielkim uznaniem. Trafiają się również malkontenci w polskim stylu, ale porażeni skutecznością mowy naszych specjalistów z działu marketingu przestając komentować, biorą długopis w ręce i wpisują się na kolejne pozycje listy. Akcja zatacza coraz większe kręgi. Rognis zgłasza, że ma już kilka ankiet zapełnionych nazwiskami. Każdy chce pomóc, każdy chce by w Polsce szczupak był chroniony. Przy okazji przywołują zeszłoroczną akcję zorganizowaną przez "Wiadomości Wędkarskie", która promowała ochronę tego jakże pożytecznego i będącego w wielkim zagrożeniu gatunku ryby.


Zdjęcie 2 - Przekonał następnego - szczęściarz

Właśnie trafiamy do stoiska "Wiadomości Wędkarskich". Krótkie spojrzenie na listę, kilka słów i widać ogromny uśmiech i radość na ustach pana Marka Kluczka zastępcy redaktora naczelnego. Mamy kolejne jakże ważne poparcie, obietnicę umieszczenia informacji na łamach czasopisma. W jednej chwili pan Marek zwołuje wszystkich do siebie. Prosi każdego z osobna o złożenie podpisu, argumentując, że to kontynuacja akcji "Wiadomości Wędkarskich" z zeszłego roku. Dodatkowo składa propozycję byśmy zostawili kilka dodatkowych arkuszy list dla zwiedzających, którzy zechcą poprzeć akcję.

Od czasu do czasu odwiedzamy stoiska przyciągani raczej niezwykłą stylizacją lub ilością sprzętu w jednym miejscu. Początkowo trudno znaleźć jakieś zapierające dech w piersiach nowości lub niezwykle atrakcyjną ofertę skierowaną do wędkarzy. Wrażenie robią równo poustawiane w rzędach wędki Jaxona, Kongera, Dragona oraz Saengera. Zwiedzający natomiast z wielkim powodzeniem przyciągani są imitacją suma na stanowisko Kongera. Ryba otoczona niezliczoną liczbą wędzisk robi kolosalne wrażenie na przechodniach.


Zdjęcie 3 - Jedna z wielu ekspozycji

Zdjęcie 4 - Konger ze swoim sumem
Równie imponująco wyglądają witryny ze świecącymi kołowrotkami oraz tablice z przynętami wędkarskimi Salmo, Rapala, Manss, Profi. Stanowisko Salmo zlokalizowane w bardzo dobrym miejscu (hall główny) przyciąga nie tylko swoją bardzo bogatą ofertą przynęt, ale także wyśmienitą stylizacją (świetne zdjęcia na planszach wystawowych). W jednym miejscu i chwili można było podziwiać różnorodność modeli oraz kolorów. Niektóre, widzieliśmy na żywo po raz pierwszy. Jednocześnie powstrzymywaliśmy się przed dokonaniem tzw. bezzwrotnej pożyczki. Szkoda tylko, że niektóre z nowości (skinner oraz giant chubby) zostały zaprezentowane od wewnętrznej strony stoiska skutecznie ukrywając swoje walory przed zwiedzającymi.


Zdjęcie 5 - Stoisko Salmo (whitefish) są i poszukiwane SX'y

Zdjęcie 6 - Jerki z Salmo
Jeśli natomiast chodzi o innego polskiego producenta woblerów firmę Profi wspólnie, dokładnie oglądajc ofertę, stwierdzamy, że przypominają nam one wzornictwo woblerów Salmo (fatso, hornet, pike, bulhead). No cóż "... kopiuje się tylko najlepszych ..." tak skomentował Piotr Piskorski swoje ostatnie odkrycie podróbek na rynku chińskim. Pozostawmy, więc ofertę wspomnianej firmy bez komentarza wierząc, że to przypadek.


Zdjęcie 7 - To nie Salmo! Jednak widać pewne podobieństwo.

Zdjęcie 8 - Coś mi ten wobler przypomina ...
W między czasie, przechodząc kolejnymi stoiskami widzimy niesamowicie dopracowane gumowe przynęty będące imitacjami ryb - model Sosy firmy DeLaLande (Sosy Pike, Sosy Perch, Sosy Minnow). Z informacji przekazanych przez przedstawiciela dowiadujemy się, że będą one dostępne w Polsce już w kwietniu przed rozpoczęciem sezonu na szczupaka. Ciekawić może jedynie skuteczność tego rodzaju przynęt, bo wygląd jest rzeczywiście imponujący.


Zdjęcie 9 - Niezły dziwoląg (Sosy Pike)

Zdjęcie 10 - Gumowy okoń. Alternatywa dla kopyta? (Sosy Perch)
Nie znajdujemy jednak szwedzkich oraz amerykańskich potentatów. Z zakulisowych plotek docierają informacje, że firma ABU zmieniając swojego polskiego przedstawiciela zrobiła to na ostatnią chwilę i w efekcie nie była obecna na targach. Natomiast inne wycofały się ze względu na wysokie ceny przestrzeni wystawowej lub konkurencyjne imprezy.


Zdjęcie 11 - Ekspozycja kołowrotków Shakespeare

Zdjęcie 12 - Na klenie? Trochę za duży ... (Shimano)
Oprócz sprzętu typowo wędkarskiego na targach obok światowego potentata w produkcji silników Min Kotta pojawił się również producent z Polski. Silniki naszego rodzimego wytwórcy wyglądają nad wyraz solidnie, powiedziałbym, że może nieco topornie. Wg mnie wątpliwość może budzić również stosunkowo mała łopatka wirnika silnika. Jednak bazując na pierwszych odczuciach i jedynie na oględzinach zewnętrznych trudno mówić o zaletach czy wadach. Z całą pewnością tego typu urządzenia należy gruntownie przetestować podczas wypraw wędkarskich by wyrazić konkretną opinię. Cieszy jednak fakt, że istnieje alternatywny i o wiele tańszy sprzęt tego typu na rynku polskim.


Zdjęcie 13 - Silniki polskiej produkcji

Po krótkiej analizie dotychczasowych wyników akcji zbierania podpisów obieramy nieco inną taktykę. Postanawiamy "uganiać się" za gwiazdami i autorytetami polskiego świata wędkarskiego. Na taką, bowiem kumulację osób, których nazwiska zna większość wędkarzy w Polsce pozostanie nam czekać prawdopodobnie do następnej, podobnej imprezy. Nie mieliśmy, zatem nic do stracenia. Rozpoczęliśmy poszukiwania przeczesując halę targową skrupulatnie centymetr po centymetrze. Jak później się okazało nie było to zadanie wcale takie łatwe.


Zdjęcie 14 - Oddział agitacyjny (wraz z fotoreporterem)

Zdjęcie 15 - Czas zmienić taktykę
Na pierwszy ogień poszli nasi stali współpracownicy. Z tłumów wyłowiliśmy rozchwytywanego przez ciekawskich Piotra Piskorskiego i Karola Zacharczyka. Obaj, nie czekając na naszą propozycję zapytali gdzie lista, którą należy podpisać. Cztery zakrętasy, dwie kreski i jedna kropka i mamy już kolejne podpisy. Piotrek pokazuje nam nowego Rozemeijera do jerkowania. Pierwsze spojrzenie i już widać, ładniejsze, staranniejsze wykonanie. Dłuższy dolnik, ale może być to kwestia uchwytu (prezentowany kij posiadał mocowanie do kołowrotka). Generalnie nie przypominała sztywnej miotły do jerkowania a w miarę subtelny kij do cięższych przynęt. Nie do końca jednak rozwiana została wątpliwość czy kije te zostaną sprowadzane do Polski. Przyjdzie nam na to cierpliwie poczekać. Wędrując jednak dalej wśród labiryntu stoisk "łapiemy" kolejnych znawców. Robert Taszarek, zgrabnie lawirujący między kolejnymi stojakami z wędkami Jaxona. Trudny do namierzenia, ciągle zaczepiany przez całą rzeszę fanów spinningu zostaje przez nas upolowany. Z chęcią przyłącza się do akcji, podpisuje listę, życzy powodzenia. Przy okazji oglądamy propozycję Jaxona na 2004 rok. Dwie wędki do jerkowania, którestanowią rzeczywiście fantastyczną alternatywę dla osób, które chcą rozpocząć swoją przygodę z jerkowaniem. Wędki wyglądają solidnie, dobrze leżą i zdecydowanie stanowią konkurencję dla droższych wędzisk tego typu. Później gdzieś w oddali widzimy rozmawiającego przez telefon komórkowy Jacka Lorenca. Cierpliwie czekamy, chodzimy jak cienie. Po zakończeniu rozmowy podchodzimy bliżej, już któryś z karpiarzy rzucił się w stronę pana Jacka. Musimy czekać, ale za chwilę mamy swoją minutkę. Szybko wyjaśniamy, o co właściwie chodzi. Dostajemy krótką odpowiedź, że on nam przecież nie szkodzi, ale jest jak najbardziej za ochroną tego gatunku. Jeszcze tylko krótka chwila dla fotoreportera i biegniemy dalej.


Zdjęcie 16 - Jestem, jesteśmy za Karol Zacharczyk i Piotr Piskorski

Zdjęcie 17 - Popieram akcję - Robert Taszarek

Zdjęcie 18 - Ja wam nie szkodzę, ale jestem za - Jacek Lorenc
Pojawiają się kolejni chętni. Nikt nie komentuje, nikt nie podważa. Dochodzą do nas jakieś informacje, że niektórzy mają pewne wątpliwości lub obiekcje, ale co ciekawe nie są to osoby z tzw. czołówki polskiego wędkarstwa, spinningu. Prawdopodobnie znaleźliśmy wśród zwiedzających i tych, którzy lubią wziąć kilka metrówek do domu. Cóż, świat nie jest przecież idealny. Rozmowy z takimi ludźmi też mogą być bardzo pouczające. Kolejne upolowane przez nas osoby to Andrzej Turski, Jacek Chrościcki, Tadeusz Andrzejczyk, Rajmund Litwiński, Cezary Karpiński, Slawomir Kubasiewicz, zespł Polspiningu, Sylwia Gościmska, Jan Obrzut, Dominik Paukszta, Piotr Berger, Robert Cwalina, Grzegorz Siciński, Dariusz Ostrowski, Adam Niemiec i.in.


Zdjęcie 19 - A. Turski profesjonalizm w każdym calu

Zdjęcie 20 - Nie ma sprawy, popisuję (Jacek Chrościcki)

Zdjęcie 21 - Popieramy

Zdjęcie 22 - Hmmm ... można by zmienić trochę założenia akcji ale jestem z Wami - Cezary Karpiński
Przy okazji odwiedzin stoiska Cezarego Karpińskiego oglądamy niezwykle interesującą ekspozycję. Najnowszej generacji echosondy z kolorowymi wyświetlaczami (Lowrance LG x-19) o bardzo dużych ekranach wysokiej rozdzielczości (640 x 480 pixeli), które umożliwiają m.in. nagrywanie rejestrowanego obrazu na specjalne karty MMC lub SD. Dodatkowo wbudowany odbiornik GPS może spełnić marzenia najbardziej wymagających użytkowników. Niestety cena, o której nie chcę mówić to inna strona tego medalu. Myślę, że dla większości nieosiągalna, ale może już niedługo wraz z rozwojem technologii będzie ona dostępna dla szerszego kręgu zainteresowanych. Poza sporym zestawem echosond na stoisku zaprezentowano również możliwości kamery podwodnej Aqua-vu ZT-60. W obecnych czasach nie tylko echosonda może służyć do obserwacji środowiska wodnego, oceny konfiguracji dna. Teraz ryby można podglądać w jej naturalnym środowisku zarówno latem jak i zimą.


Zdjęcie 23 - Specjalnie eksponowana echosonda z kolorowym wyświetlaczem

Zdjęcie 24 - Test kamery podwodnej

Zdjęcie 25 - Kamera podwodna
W między czasie przez megafony słychać zaproszenie na prelekcję Jacka Kolendowicza oraz Marka Szymańskiego. Błyskawiczne poszukiwanie w kartkach, krótkie spojrzenia i już wiemy. Biegniemy na górę na salę wykładową. Potrzebujemy ich akceptacji. Sala wypełniona po brzegi. Panuje półmrok a jedynym źródłem światła jest rzutnik, który wyświetla bajeczne zdjęcia z wyprawy Jacka Kolendowicza do Rumunii. Jakie szczupaki, jakie ryby i jakie miejscówki? Opowiadanie przybiera odpowiedniej formy, emocje dawkowane są powoli. Z dali widzimy Marka Szymańskiego stojącego na uboczu. Podchodzimy i cicho przekazujemy propozycję podpisania petycji. Propozycja oczywiście zostaje poparta stosownym podpisem.


Zdjęcie 26 - Chrońmy szczupaka - Marek Szymański

Później na prośbę Marka Szymańskiego wychodzimy wspólnie porozmawiać na zewnątrz sali. Miłośnicy Wisły i Odry mogli posłuchać o planach Marka na najbliższy rok. Zamierza on, bowiem napisać książkę, zbiór gawędziarskich opowiadań na temat Odry. Uznaliśmy to za krzepiącą informację. Później bywalcy Wisły i Odry korzystając z chwili, zadawali mnóstwo pytań na różne tematy. W między czasie skończyła się prelekcja Jacka Kolendowicza. Pan Jacek podpisując listę dodał bardzo cenne sugestie ze swojej strony. Miały one charakter naukowy, ichtiologiczny. Jego zdanie nie pokrywało się w stu procentach z naszą petycją jednak stwierdził, że popiera inicjatywę w całej rozciągłości, dając jednocześnie obietnicę umieszczenia krótkiej wzmianki o naszej akcji w swoim magazynie "Wędkarski Świat".


Zdjęcie 27 - Wolałbym inaczej, ale trzeba coś z tym zrobić - Jacek Koledowicz

Wybiła godzina 15.00. Widzę, że niedaleko stoiska Salmo zbierają się już osoby, które przyszły na nasze pierwsze spotkanie Salmo Fishing Club. Z dala widać Pepe. Po chwili przybywa Karol Zacharczyk wraz z żoną i synem. Później inni klubowicze. Chwila powitań, wymiany gorących spostrzeżeń na temat podobieństw do zdjęć z forum, po czym ustawiamy się do "rodzinnej fotografii". Pstryk i mamy - wszyscy obecni uwiecznieni. Idziemy do salki konferencyjnej na pierwsze nasze wspólne spotkanie. Rozpoczynamy posiedzenie. Pepe zastrzega, że nie przygotował jakiejś specjalnej mowy powitalnej, czy konkretnego tematu. Jednak mimo to rozmowa przebiega spontanicznie obejmując szeroko rozumiane tematy klubowe (status, zarząd klubu, odzież). Nasz mistrz opowiada o nowościach, które obecnie są testowane w Salmo. Zapowiedział również, że w ograniczonych ilościach do testów zostaną dostarczone na najbliższy zlot. Wśród nich nowe bullheady, super głęboko schodząca przynęta na sandacze amerykańskie, przynęty powierzchniowe na bassy oraz nowa kolorystyka bazująca na farbach odblaskowych (na wzór znaków drogowych).


Zdjęcie 28 - Salmo Fishing Club na targach

Zdjęcie 29 - Wszyscy słuchamy Pepe
Ostatnim etapem targowego dnia było spotkanie z Panem Tadeuszem Andrzejczykiem. Wspaniałym autorem jednej z najważniejszej polskiej pozycji wędkarskiej "Wędkarstwa jeziorowego". Niesamowity dar krasomówczy połączony z ogromnym doświadczeniem dał podkład do opowiadań o wędkarstwie, boleniu, katamaranie, przynętach, szczupakach i okoniach na następne dwie godziny. Na koniec Pan Andrzej ufundował dla szczęściarza książkę z dedykacją. Gramy w marynarza, i już wiemy. Zwyciężył Xavi.


Zdjęcie 30 - Zauważyłem błysk pod lustrem wody ... - Tadeusz Andrzejczyk

Zdjęcie 31 - Łowiłem wielkie szczupaki i okonie ... - Tadeusz Andrzejczyk

Zdjęcie 32 - Autor i zwycięzca ...


statystyki www stat.pl